Formularz logowania

Newsletter

Gościmy

Odwiedza nas 66 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Dzisiaj56
Wczoraj37
W tygodniu56
W miesiącu137
Ogółem109759

Formularz kontaktowy

Piotr Duda: "Władza chce nas ustawić do pionu i postraszyć. Tylko mają z nami problem – my się nie boimy, bo czego się bać?"

 a261eb1a1ffac1dfe4000b711954151f

wPolityce.pl: Posłowie Platformy Obywatelskiej pracują nad specjalnym raportem dotyczącym działalności związków zawodowych w Polsce, w którym mają znaleźć się m.in. bardzo wysokie koszty funkcjonowania związków, wysokie zarobki związkowców oraz nadmierne przywileje i częste patologie. Jak Pan Przewodniczący odpowie na takie zarzuty?

Piotr Duda – Przewodniczący NSZZ „Solidarność”: My absolutnie nie jesteśmy tym zdziwieni. Takie rzeczy dzieją się od wielu lat, gdy tylko związki zawodowe podnoszą głos na rządzących lub krytykują rząd. Wtedy trzeba związkowców szybko ustawić do pionu i postraszyć. Tylko władza ma problem – my się nie boimy, bo czego się bać? Związki zawodowe w Polsce nie mają żadnych przywilejów, tylko uprawnienia, dlatego mówienie i pisanie, że związki zawodowe kosztują coś państwo polskie jest całkowitym nieporozumieniem. Związki utrzymują się same ze składek członkowskich. W zakładach pracy, pracownicy są oddelegowani do pracy związkowej, otrzymują więc takie samo wynagrodzenie, które otrzymywali podczas wykonywanie swoich normalnych obowiązków pracowniczych. Tutaj nie ma żadnych dodatkowych kosztów dla nikogo. Tak funkcjonują związki zawodowe w całej Europie: w Austrii, Hiszpanii, Włoszech - wszędzie pracodawcy pomagają w funkcjonowaniu związków zawodowych. Jeżeli politycy idą już w tym kierunku, to niech dopiszą do swojego raportu jedną rzecz: to co wywalczą związkowcy, którzy pracują za związkowe składki, odbija się z korzyścią dla wszystkich ludzie pracujących w naszym kraju.

Politycy chcą, aby związkowcy pracowali społecznie?

Ostatnio właśnie senator Libicki powiedział coś takiego. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji w której, człowiek po całym dniu swojej ciężkiej pracy, idzie społecznie pracować dla związku. Będzie siadał na przeciwko pracodawcy i będzie z nim negocjował. Przecież taki człowiek musi być do tego odpowiednio przygotowany, musi znać przepisy prawa. Ja mam propozycję – niech senator Libicki, czy pan poseł Jaros, albo Szczerba zrzekną się swoich wszystkich wynagrodzeń w sejmie i pracują społecznie. Związki zawodowe w Polsce mają dużo mniejsze możliwości od swoich rówieśników z innych krajów. W Polsce nie można wystąpić ze strajkiem przeciwko rządowi. Związki są ubogie w ustawie o związkach zawodowych.

Posłowie podliczyli, że rocznie związki działające w KGHM kosztują około 10 mln złotych. Zarzucają wam branie ogromnych pieniędzy i pracę na opasłych etatach.

Przewodniczący związków w KGHM, jeżeli jest to zgodne z ustawą o związkach zawodowych, jest oddelegowany do pracy. Powtarzam dostaje takie same pieniądze jak podczas swojej normalnej pracy. Pracodawca nie dokłada do związków zawodowych. Dlatego niech politycy PO nie tworzą żadnych kłamliwych teorii. To są kłamstwa.

Politykom chodzi tylko o zmanipulowanie opinii publicznej, pokazanie, że związkowcy śpią na pieniądzach?

Dokładnie tak! Jeśli pan przykładowo jest informatykiem i wybierają pana na przewodniczącego związku w zakładzie w którym pan pracuje i chce pan dbać o ludzi, chce pan działać to dostaje pan jedno oddelegowanie w ramach jednego etatu. Przecież związkowiec nie może tracić, tylko dlatego, że pomaga wszystkim pracownikom w firmie. To byłoby chore. Może zaczniemy mówić o kosztach funkcjonowania wszystkich związków pracodawców w Polsce, które korzystają z wielu ulg podatkowych? A partie polityczne skąd biorę swoje pieniądze?

Jakie opłaty mają związki zawodowe?

Zatrudniamy bardzo wielu specjalistów – informatyków, ekonomistów, prawników – jednak wszystkich opłacamy za składkowe pieniądze. Pracodawcy często korzystają z usług tych ludzi w swoich zakładach, a równie często pracownicy nie zrzeszeni w związkach zawodowych udają się do prawnika opłacanego przez związki po poradę. To bonusy od związków, dla wszystkich.

Jednak zdarzają się patologie o których jest mowa w raporcie.

Od takich rzeczy jest prokuratura i sąd. Jeżeli pracodawca korumpował związkowca, wypłacał mu ogromne pieniądze, to jeden i drugi powinien trafić do prokuratury. Wszędzie zdarzają się patologie, przecież w związkach również pracują tylko ludzie.

Zapowiedzieliście strajk generalny we wrześniu. W tym samym czasie rozpoczęły się prace nad raportem o związkach zawodowych. Przypadek?

To nie jest przypadek. Ale powiem panu coś ważnego. Pół roku temu otrzymaliśmy pismo od Międzynarodowej Organizacji Pracy, bo wysłaliśmy skargę na polski rząd. Powodem byli pracownicy pracujący na samozatrudnieniu. Tacy ludzie nie mają możliwości zrzeszać się w związki zawodowe. Ci ludzie czują się dyskryminowani we własnym kraju. Takie pismo dostał również minister pracy Kosiniak-Kamysz, pół roku temu, gdzie wyraźnie jest napisane, że należy zmienić ustawę o związkach zawodowych pod kontem samozatrudnionych. I co? Dalej czekamy na reakcję. Prawa pracownicze wprowadza się 10 lat w tym kraju, a przeciwko pracownikom działa się już bardzo szybko.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Łukasz Żygadło

http://wpolityce.pl/wydarzenia/58669-piotr-duda-wladza-chce-nas-ustawic-do-pionu-i-postraszyc-tylko-maja-z-nami-problem-my-sie-nie-boimy-bo-czego-sie-bac-nasz-wywiad

Konferencja prasowa trzech central związkowych

Nie pałujmy związkowców, zabierzmy im przywileje

Wczoraj wieczorem obejrzałem dwie rozmowy, obie w TVN24. W pierwszej starł się senator PO, Filip Libicki z wiceszefem OPZZ, w drugiej Sipowicz z posłem Derą. Do tej drugiej wracać nie zamierzam, choćby dlatego, że zupełnie nie mam pojęcia, kto to jest Sipowicz (ponoć poeta jakiś ale kto tam ich Panie wie), nie wiem też co takiego dokonał, że go do TV zapraszają i nie wiem dlaczego pozwala mu się bezkarnie promować Polskę Wiecznie Zaćpaną.

W tej pierwszej natomiast, do której chciałbym się odnieść, Filip Libicki, senator PO, postanowił poinformować opinię publiczną, że pracuje nad jakimś projektem. To akurat fakt godny odnotowania, gdyż każde zdarzenie, kiedy to parlamentarzysta zabiera się w końcu do jakiejkolwiek pracy, tej innej od palenia cygar i przepuszczania państwowych pieniędzy, jest rzeczą pozytywną i zasługującą na fanfary.

Generalnie, w moim odczuciu, projekt Libickiego prowadzić ma w zamiarze końcowym do spacyfikowania związków zawodowych, które coraz mocniej krytykują ekipę rządzącą. Ponieważ czasy mamy takie a nie inne, nie wypada pałować związkowców, przejeżdżać ich czołgami i strzelać im w plecy, ale zawsze można sięgnąć po metodę mniej krwawą, ale nie wiem czy nie bardziej skuteczną, czyli po odpowiednią ustawę.

Ustawa nad która pracuje senator Libicki, zamierza m. in. przekształcić związki zawodowe w organizację wolontariatu, w której związkowcy mają pracować społecznie i to, a jakże, po godzinach pracy. Np. w takiej kopalni, związkowiec będący górnikiem dołowym, po iluś tam godzinach męczącego fedrowania na prz0dku, wraca na powierzchnię, myje się i wsiada w auto (prywatne, a jakże – służbowe już będzie przywilejem), by pokonać ileś tam km (nie za dużo, bo paliwo też prywatne) w paru ważnych sprawach związkowych. Sorry Panie Libicki, ale słabo to widzę.

Przyznaję wszakże senatorowi Libickiemu rację, że trzeba coś lekko zmienić w systemie funkcjonowania związków, w których wielu szefów zarabia niebotyczne pieniądze, żyjąc w warunkach luksusowych. Zdarza się w związkach wielu cwaniaczków, reprezentujących poziom intelektualny przeciętnego dekla od słoika, którzy w kontestacji wszystkiego, znaleźli sposób na to, by zarobić a się nie narobić.  Faktycznie wiele jest takich świętych krów, a raczej świętych pijawek, które doją zakłady pracy a tych, których powinni reprezentować, traktują jak stado baranów, które i ostrzyc łatwo i po ich grzbietach łatwiej wskoczyć wyżej.

Niestety, obawiam się jednak, że senator Libicki, sam będąc członkiem klasy politycznej, obdarzonej całym szeregiem przeolbrzymich i często też absurdalnych przywilejów, jest ostatnią osobą z możliwych, która powinna gmerać przy przywilejach innych ludzi. Najlepiej by się stało, by Filip Libicki swoją walkę z przywilejami, zaczął od przywilejów polityków, przy których lista przywilejów związkowców to zwykły pikuś.

Jakże korzystnie by to wyglądało, gdyby senator Libicki wziął się za usuwanie z listy przywilejów parlamentarzystów takie kwiatki, jak odprawa po zakończeniu kadencji (koniec kadencji to jak koniec umowy, od kiedy odprawa się należy?) albo pożyczki, oprocentowane na 2% czy 5%, o których zwykły Kowalski może jedynie pomarzyć. Takich przykładów mógłbym podawać jeszcze wiele, począwszy od darmowych przejazdów i przelotów na darmowej zapomodze do 5 tysięcy zł. kończąc, ale w sumie nie chcę denerwować ani innych ani siebie.

Zmierzam jedynie do tego, że Filip Libicki, jako przedstawiciel klasy mocno uprzywilejowanej, jest moralnie wykluczony z zabierania czemukolwiek i komukolwiek, choć wiem że jako polityk takie zachowania we krwi. Reformowanie zostawmy komuś, kto przywilejami nie dysponuje i nie jest zaangażowany w żadną ze stron politycznego konfliktu (są jeszcze tacy?) a już na pewno nie zechce tego robić w ramach odwetu za krytykę rządu, w ramach odwracania uwagi opinii publicznej od realnych problemów państwa czy zaostrzania konfliktu społecznego, na zasadzie „dziel i rządź”. A to własnie próbuje robić senator Libicki.

Blog oficjalny: http://www.piotrcybulski.eu