Formularz logowania

Newsletter

Gościmy

Odwiedza nas 7 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Dzisiaj35
Wczoraj58
W tygodniu285
W miesiącu1865
Ogółem89103

Formularz kontaktowy

Pawlak: Woźniak może koordynować gaz łupkowy

wozniakB. minister gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Piotr Woźniak, obecnie wiceminister środowiska i Główny Geolog Kraju mógłby zostać rządowym koordynatorem prac resortów dotyczących gazu łupkowego - powiedział wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak

Pawlak powiedział, że na początku roku jego resort "w zinstytucjonalizowany sposób rozpocznie współpracę z ministerstwami skarbu i środowiska". - Zależy nam, by koordynować działania dotyczące gazu łupkowego w całej przestrzeni administracji, nie tylko od strony wykonawczej i wchodzenia w inwestycje, ale od strony regulacyjnej - powiedział Pawlak.

- Myślę, że tutaj bardzo przyda się doświadczenie b. ministra gospodarki Piotra Woźniaka, który jest obecnie wiceministrem środowiska. Na moje wyczucie to jest taka osoba, która mogłaby być takim koordynatorem działań rządowych dotyczących gazu łupkowego - ocenił wicepremier.

Według Pawlaka firmy energetyczne i gazowe powinny "wchodzić z dużą dynamiką" w poszukiwania i inwestycje zmierzające do wydobycia gazu łupkowego. - Jest to spora szansa, szczególnie że Rosjanie są ostatnio bardzo nieustępliwi, jeżeli chodzi o negocjacje cen gazu - zaznaczył. - To zwiększa motywację, by wchodzić w gaz łupkowy z dużym rozmachem - dodał.

Pytany, czy wskutek zaangażowania finansowego firm energetycznych - PGE, Tauronu lub innych - w poszukiwania gazu łupkowego, nie ucierpi modernizacja elektrowni, budowa nowych bloków czy realizacja planu budowy elektrowni jądrowych, Pawlak odparł, że nie sądzi, by tak się stało. - Nie sądzę, żeby inwestycje wyczerpały możliwości finansowe takich firm jak PGE czy inne z branży energetycznej - ocenił.

- Wiem, że Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo jest zaangażowane w te projekty i to nie jest tylko wiercenie i pakowanie pieniędzy w ziemię - dodał.

Pytany, czy takie zaangażowanie firm oznacza, że powstanie nowa państwowa spółka zajmująca się wyłącznie gazem łupkowym odparł, że zależy to tylko od tych firm. - Nie wiem, czy PGNiG pójdzie tą samą drogą, co PGE, która do budowy elektrowni jądrowych buduje sobie osobną strukturę, czy będzie to w ramach korporacji - powiedział.

W środę w mediach minister skarbu Mikołaj Budzanowski mówił, że w najbliższych dwóch latach w prace poszukiwawcze gazu łupkowego włączą się nie tylko PGNiG, PKN Orlen i Lotos, ale także największe krajowe koncerny energetyczne, jak PGE, Tauron i Enea.

Sprawami energetyki w resorcie w nowej kadencji będą się zajmowali wiceministrowie Hanna Trojanowska, Tomasz Tomczykiewicz i Mieczysław Kasprzak. - Wiceminister Trojanowska będzie się zajmować energetyką w zakresie, w którym dotyczy to energetyki jądrowej, wiceminister Tomczykiewicz - tradycyjnymi źródłami energii. Planuję, że sprawy dotyczące odnawialnych źródeł energii będą koordynowane przez wiceministra Kasprzaka - powiedział wicepremier.

Do tej pory oprócz wiceminister Trojanowskiej, która jest pełnomocnikiem rządu ds. polskiej energetyki jądrowej, sprawami energetycznymi zajmował się wiceminister Maciej Kaliski. - Jeśli chodzi o wiceministra Kaliskiego, mamy z panem ministrem nieco inne plany. Będziemy o nich publicznie mówić już w styczniu - zaznaczył Pawlak.

Pawlak pytany przez dziennikarzy, czy po ostatnich nominacjach dla Tomczykiewicza i wiceministra Andrzeja Dychy, a wcześniejszej dla Ilony Antoniszyn-Klik, należy spodziewać się kolejnych zmian personalnych powiedział: "Na ten czas, na początek przyszłego roku ten proces się zakończył. Być może będzie jeszcze jedna zmiana, ale o niej będę informował państwa w styczniu".

FORBES

 

 

Rząd wykańcza chorych

leki1Nowe zasady refundacji leków są zagrożeniem dla życia i zdrowia milionów Polaków. Rząd naraża ich, żeby zmniejszyć wydatki budżetu. Zarobi Ryszard Krauze i jego firma Bioton.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz musi wypić piwo, którego nawarzyła jego poprzedniczka Ewa Kopacz. Przyjaciółka premiera Tuska przygotowała fatalną ustawę regulującą ceny i zasady odpłatności za blisko trzy tysiące leków i odeszła na stanowisko marszałka Sejmu. Nowe zasady wypisywania recept oraz refundacji kosztów lekarstw wywołały już protesty pacjentów, lekarzy i aptekarzy.

Prezent dla Krauzego

Na zmianach skorzysta zaprzyjaźniony z PO oligarcha Ryszard Krauze. Firma Bioton, w której ma 20 proc. udziałów, jest producentem insuliny, której potrzebuje ponad 2 mln Polaków chorych na cukrzycę. Jednak produkowana przez Bioton tania insulina ludzka jest mniej popularna od szybciej i dłużej działającej, ale droższej, insuliny analogowej. Objęcie insuliny analogowej pełną refundacją zwiększyłoby jej dostępność, a to uderzyłoby w zyski Biotonu. Jednak w nowej ustawie insulina analogowa nie jest w pełni refundowana.

– Nie wiem, czy Bioton lobbował za takim kształtem ustawy, ale jest ona korzystna dla tej firmy i czyni ją niemal monopolistą – mówi Bolesław Piecha z PiS-u. Były wiceminister zdrowia przypomina, że przed rokiem stanowisko wiceministra zdrowia stracił Marek Twardowski, który był zdecydowanym orędownikiem pełnej refundacji insuliny analogowej.

Nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2012 r. Zmienią się ceny leków i poziom ich refundacji przez państwo. Wracają ceny urzędowe, więc w każdej aptece lekarstwa będą kosztowały tyle samo. Znikną leki za złotówkę oraz możliwości stosowania przez aptekarzy promocyjnych cen. Specjaliści szacują, że setki tysięcy chorych będzie musiało zmienić terapię lub ponosić znacznie większe wydatki na zakup obecnie stosowanych leków. Ministerstwo Zdrowia obniżyło limit refundacji dla ponad 1300 specyfików.

Podwyżka cen szczególnie mocno dotknie osoby chorujące na cukrzycę. Każda z nich musi stale kontrolować poziom cukru we krwi, żeby dobrać odpowiednią dawkę insuliny. Najpopularniejsze paski glukometryczne kosztują ok. 3 zł. Od stycznia trzeba będzie zapłacić za nie 11–16 zł. – Droższe paski to mniejsza kontrola poziomu cukru, większe trudności z określeniem dawki insuliny, a w rezultacie więcej przypadków hospitalizacji i powikłań – twierdzi prof. Leszek Czupryniak, prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego.

Na nowej liście refundacyjnej zabrakło też uniwersalnych pasków glukometrycznych stosowanych przez ok. 70 proc. chorych. Znalazły się na niej natomiast paski, za które chory zapłaci mniej, ale dodatkowo będzie musiał kupić glukometr konkretnej firmy.

Wzrośnie także cena szybko działających insulin analogowych, których używa ok. 90 proc. chorych. Zamiast niecałych 20 zł za opakowanie, diabetyk zapłaci 42 zł. Polska będzie jedynym krajem w Europie, który nie refunduje tego leku.

Fałszywe oszczędności

Poza chorymi na cukrzycę podwyżki cen leków dotkną też chorych na różne alergie, astmę i inne przewlekłe choroby płuc, pacjentów po przeszczepach oraz chorych leczonych onkologicznie i psychiatrycznie.

Wzrośnie również cena leków stosowanych w chorobie Alzheimera. Medykament podawany przez plaster kosztuje 50 zł. Po 1 stycznia będzie kosztował 250 zł. Na liście leków refundowanych znalazły się tylko leki sprzedawane w aptekach. Brakuje natomiast na niej leków stosowanych szpitalnie, np. w chemioterapii i tzw. programach zdrowotnych.

Przed Euro 2012 zabraknie strażaków?

Strażacy z „Solidarności" postanowili o przystąpieniu do akcji protestacyjnej. Związkowcy są oburzeni brakiem podwyżek płac w przyszłym roku.

- Obawiamy się, że przed Euro 2012 w straży pożarnej może zabraknąć doświadczonej kadry. To nie jest tylko protest dotyczący płac. Chodzi o ratowanie całej formacji – mówi Robert Osmycki, przewodniczący Sekcji Krajowej Pożarnictwa NSZZ „Solidarność".

Do 28 stycznia oflagowane zostaną jednostki Państwowej Straży Pożarnej. Przed Nowym Rokiem powinny być znane dalsze formy protestu. – Nie mamy prawa do strajku, dlatego nie możemy protestować tak jak w normalnych zakładach pracy. Nie możemy sobie pozwolić na utratę wiarygodności w oczach społeczeństwa. Formy protestu będą raczej uciążliwe dla administracji a nie dla ludności – zastrzega Osmycki.

Wczoraj sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, odrzuciła wniosek o przyznanie środków finansowych na podwyżki dla funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej oraz innych służb podległych ministrowi. Zgodnie z zapowiedziami premiera, płace wzrosną jedynie w Policji. Zdaniem związkowców to złamanie porozumień, które wcześniejsze rządy zawierały ze strażakami w sprawie dochodzenia ich płac do wysokości wynagrodzeń policjantów.

Płace to nie jedyny powód protestu. Od kilku lat ciągnie się sprawa nierozliczonych nadgodzin wypracowanych przez strażaków. Obecnie to prawie 8 mln nadgodzin. Kolejny powód to zmiany w systemie emerytalnym. Zdaniem Osmyckiego w tej sprawie jest ciągle za dużo znaków zapytania. – Na razie mówi się jedno a robi drugie. Obawiamy się, że ze służby z tego powodu może zrezygnować dużo doświadczonej kadry. I to przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej – dodaje.

Związkowcy przestrzegają, że brak poważnego traktowania problemów straży pożarnej może być groźne dla bezpieczeństwa publicznego. Atrakcyjność pracy w straży pożarnej spada. Może się zdarzyć sytuacja, że z powodów finansowych w miejsce odchodzących ze straży funkcjonariuszy nie będą zatrudniani następni, co ogranicza zabezpieczenie operacyjne.

Dział Informacji KK

W styczniu Sejm zajmie się płacą minimalną?

minim1Na początku przyszłego roku powinny rozpocząć się sejmowe prace nad obywatelskim projektem ustawy o płacy minimalnej.

W Sejmie odbyło się dzisiaj spotkanie przedstawicieli NSZZ „Solidarność" z Marszałek Sejmu, Ewą Kopacz oraz przewodniczącym sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, Sławomirem Piechotą.

- Uzgodniliśmy sposób dalszych prac nad obywatelskim projektem ustawy o płacy minimalnej. Na początku stycznia powinny ruszyć eksperckie prace nad projektem - mówi Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „S". - Jest również szansa na rozpoczęcie prac nad podwyższeniem progów uprawniających do pomocy społecznej – dodaje Nakonieczny.

Dzisiejsze spotkanie to efekt ustaleń między marszałek Sejmu Ewą Kopacz i przewodniczącym NSZZ „S", Piotrem Dudą, jakie zapadły 29 listopada br.

Celem przygotowanego przez NSZZ „Solidarność" obywatelskiego projektu jest stopniowe podwyższanie minimalnego wynagrodzenia za pracę do wysokości 50% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w tempie zgodnym z tempem wzrostu gospodarczego. Pod projektem zebrano ok. 350 tys. podpisów. 18 lipca Komitet Obywatelski Inicjatywy Ustawodawczej przekazał je marszałkowi Sejmu RP Grzegorzowi Schetynie. 15 września w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy. Założenia projektu prezentował przewodniczący NSZZ „Solidarność" Piotr Duda.

Dział Informacji KK